Fotografia Ślubna

Anegdotka o Różowych Chmurach rozpoczyna się w niewielkiej warszawskiej kawiarni. Sympatyczna pani dziennikarka prowadzi tam wywiad z sympatycznym skądinąd grafikiem dużej korporacji (który dorywczo zajmował się wówczas połykaniem ognia). Naraz, wiedziona impulsem, unosi do ust papierową serwetkę i otrzepawszy się z sernikowych okruszków rzecze do zaskoczonego rozmówcy: „Doprawdy, jest Pan wyjątkowo czarującym człowiekiem. Czy nie zechciałby Pan zostać moim mężem?”

Kilka lat i jeden przeuroczy syn później była (choć nadal sympatyczna) pani dziennikarka i były (radosny jak nigdy) pan od ognia wiedzą już, co chcą robić w życiu. Chcą fotografować zakochanych…Pstrykają więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Pamiętam ten dzień, jakby to było dziś. Wstałem rano z myślą, że dziś gra Polska w meczu ze Szwajcarią. Na ulicach było czuć ducha wiary w naszą drużynę. Nie jestem fanem piłki nożnej i nigdy specjalnie się nią nie interesowałem, ale tego dnia jednak trzeba było dołączyć do pewnego rodzaju wspólnoty. Przygotowania przebiegały w towarzystwie meczu. Paweł – kawał przystojnego faceta, zerkał co chwilę na ekran wraz z całą rodziną. Karolina co chwilę przerywała makijaż by rzucić okiem na ekran telewizora. Pierwszy gol dla Polski. Z domu wychodziliśmy w ferworze szczęścia nie tylko przez strzelonego gola, ale także ze względu na ich dzień. Upał lał się z nieba, gdy docieraliśmy pod pałac ślubów. Już wtedy wiedzieliśmy o remisie. Podczas ceremonii między słowami przysięgi goście nerwowo patrzyli na ekrany swoich telefonów, jak to spotkanie się zakończy. Zakończyło się kilkanaście minut później wygraną Polski w rzutach karnych. Jestem przekonany, że tego dnia nie tylko wygraliśmy my Polacy, ale też wygrała Karolina i Paweł, a krzyk, jaki towarzyszył przy strzeleniu pamiętnego ostatniego gola był też krzykiem nas wszystkich z radości tej dwójki ludzi.  Trzymam za nich kciuki. 

W życiu ważne są historie ludzi i wspomnienia. To one często nami kierują, przypominają o losach rodziny.
Gdy jadę na ślub, zawsze w tym co robię staram się dostrzec coś więcej niż tylko zdjęcia. Za tym wszystkim nie stoją jedynie ludzie, ale wyżej wspomniane historie. 
Będąc świadkiem takich chwil, czuje się bliskość z członkami rodziny. To w końcu oni wypełniają te najważniejsze momenty w życiu państwa młodych. 
Denan i Kamil wychowali się na dwóch końcach świata. Ona w Chinach, on w Kanadzie, mimo tego trafili na siebie i złożyli przysięgę małżeńską w Polsce. Goście pomimo różnych kultur i przyzwyczajeń, spotkali się w pałacu Goetza by wspólnie świętować radość z nowego etapu życia ich przyjaciół : Denan i Kamila. 
 
Jako fotograf chcę pokazać ich najnowszą historię. 
Pełną zabawy, spontaniczności, ale przede wszystkim pewności ze szczęścia bycia razem.
 
Enjoy.

Zakochani w Rzymie, i w sobie.

2016.07.08
kategorie: Sesja ślubna
tagi: