Pierwszy weekend czerwca radośnie spędziliśmy w Krakowie i żeby nie było, że się obijamy- fotografowaliśmy do upadłego;) Byliśmy świadkami tak pięknej ceremonii, że nie udało nam się usiąść nawet na sekundę, przez moment wydawało mi się nawet, że Roswadowskiemu dymi się z matrycy;) 

Staraliśmy się z całych sił, żeby nie były to zwykłe, ponure portrety komunijne. W wieczór poprzedzający ceremonię siedzieliśmy na balkonie naszych krakowskich przyjaciół i obmyślaliśmy plan. Żeby była atmosfera, uważność i skupienie ale i ciepła, radosna spontaniczności dzieciaków. Żeby było tak, jak było- wyjątkowo. Oceńcie sami, czy daliśmy radę:) 

PS: W ramach naszych wiecznych i niestrudzonych poszukiwań jedzenia dotarliśmy wreszcie do suszarni Youmiko. Pochłonęliśmy tam hitowe miso a przemiły wysoki pan od sushi stawiał talerzyki po mojej stronie stołu tak, żebym mi Roswadowski wszystkiego nie powyjadał. Dziękujemy Youmiko!!!

fotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawafotografia, komunia, warszawa