Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Najlepszą rzeczą w byciu fotografem, poza pracą z fantastycznymi ludźmi i możliwością podglądania przez jeden dzień ich życia, jest podróż. Podróż czasem krótka na Jurę Krakowsko-Częstochowską, a czasem dużo dłuższa. Tym razem dzięki Asi i Andrzejowi trafiłem na kilka dni do Wenecji. Ach Wenecja, moje małe marzenie, a tutaj miałem zabukowany hotel na 4 dni przy najwspanialszej kawiarni na całej wyspie. Codziennie rano boskie espresso za 1 euro i małe wytrawne ciasteczko za kolejne 1 euro. Potem szybki wypad na typowo włoskie śniadanie z szynką i kieliszkiem wina musującego, a wieczorem spacery… ech.. Prawda jednak jest taka, że trafiłem tam by fotografować ślub, a nie zwiedzać, szczególnie że ślub ten również zapowiadał się bosko, zapraszam więc do oglądania! 

Karolina i Kacper

2017.03.13
kategorie: Reportaż ślubny
tagi:

Pamiętam ten dzień, jakby to było dziś. Wstałem rano z myślą, że dziś gra Polska w meczu ze Szwajcarią. Na ulicach było czuć ducha wiary w naszą drużynę. Nie jestem fanem piłki nożnej i nigdy specjalnie się nią nie interesowałem, ale tego dnia jednak trzeba było dołączyć do pewnego rodzaju wspólnoty. Przygotowania przebiegały w towarzystwie meczu. Paweł – kawał przystojnego faceta, zerkał co chwilę na ekran wraz z całą rodziną. Karolina co chwilę przerywała makijaż by rzucić okiem na ekran telewizora. Pierwszy gol dla Polski. Z domu wychodziliśmy w ferworze szczęścia nie tylko przez strzelonego gola, ale także ze względu na ich dzień. Upał lał się z nieba, gdy docieraliśmy pod pałac ślubów. Już wtedy wiedzieliśmy o remisie. Podczas ceremonii między słowami przysięgi goście nerwowo patrzyli na ekrany swoich telefonów, jak to spotkanie się zakończy. Zakończyło się kilkanaście minut później wygraną Polski w rzutach karnych. Jestem przekonany, że tego dnia nie tylko wygraliśmy my Polacy, ale też wygrała Karolina i Paweł, a krzyk, jaki towarzyszył przy strzeleniu pamiętnego ostatniego gola był też krzykiem nas wszystkich z radości tej dwójki ludzi.  Trzymam za nich kciuki. 

W życiu ważne są historie ludzi i wspomnienia. To one często nami kierują, przypominają o losach rodziny.
Gdy jadę na ślub, zawsze w tym co robię staram się dostrzec coś więcej niż tylko zdjęcia. Za tym wszystkim nie stoją jedynie ludzie, ale wyżej wspomniane historie. 
Będąc świadkiem takich chwil, czuje się bliskość z członkami rodziny. To w końcu oni wypełniają te najważniejsze momenty w życiu państwa młodych. 
Denan i Kamil wychowali się na dwóch końcach świata. Ona w Chinach, on w Kanadzie, mimo tego trafili na siebie i złożyli przysięgę małżeńską w Polsce. Goście pomimo różnych kultur i przyzwyczajeń, spotkali się w pałacu Goetza by wspólnie świętować radość z nowego etapu życia ich przyjaciół : Denan i Kamila. 
 
Jako fotograf chcę pokazać ich najnowszą historię. 
Pełną zabawy, spontaniczności, ale przede wszystkim pewności ze szczęścia bycia razem.
 
Enjoy.