Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Pięknie było. Naprawdę pięknie. Pogodnie na niebie i w sercach i w ogóle łatwiej pokazać niż opowiedzieć. Po prostu zobaczcie:) 

 

Nie potrafimy niestety odwoływać poniedziałków ale tak sobie pomyśleliśmy, że zarządzimy coś fajnego na początek tygodnia, żeby się móc tym zająć i nie myśleć o minionym/przyszłym/jakimkolwiek weekendzie;) No i mamy tu taki jeden, ładny bardzo ślub, który urodził nam się w czarnobieli. Więc będzie. Na fejsie całkiem biało-czarny, rarytas taki na dobry poniedziałeczek. A tu w kolorkach, gdyby ktoś jednak tęsknił, wolał i kolorków pragnął. Kissy!

Z Julkowym chrztem było tak: zaświeciło nam przemiłe wiosenne słońce, ciepełko ogrzało nam dłonie i policzki a mały chrześcijanin okazał się być sympatycznym, wyluzowanym jegomościem. Ceremonia odbyła się w pięknie rozświetlonym kościele a wszyscy wyglądali jak z pierwszych stron gazet. Wszystko pięknie się udało, aż się wybraliśmy na hamburgery po pracy! To był bardzo, bardzo dobry dzień. Gratulacje Panie Julianie!