| Fotografia ślubna | Zdjęcia ślubne | Fotograf ślubny |

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Fotografia ślubna | Wiecie jak to jest, gdy odbieracie telefon i w słuchawce słyszycie zapytanie o realizację ślubu? Zawsze ma się w głowie pytania powiązane z organizacją. Zawsze jest człowiek trochę speszony, że ktoś uznał jego zdjęcia za wartościowe. Wraz z czasem nie nabieram pewności siebie lecz wątpliwości. Nigdy do końca nie wiem czy to co zaprezentuję tego wyjątkowego dnia przypadnie Wam do gustu. Jeżeli więc dzwoni do mnie para, i proponuje sfotografowanie ślubu 2000 kilometrów dalej to potrzebuję chwili na zastanowienie.

Najlepszą rzeczą w byciu fotografem, poza pracą z fantastycznymi ludźmi i możliwością podglądania przez jeden dzień ich życia, jest podróż. Podróż czasem krótka na Jurę Krakowsko-Częstochowską, a czasem dużo dłuższa. Tym razem dzięki Asi i Andrzejowi trafiłem na kilka dni do Wenecji. Ach Wenecja, moje małe marzenie, a tutaj miałem zabukowany hotel na 4 dni przy najwspanialszej kawiarni na całej wyspie. Codziennie rano boskie espresso za 1 euro i małe wytrawne ciasteczko za kolejne 1 euro. Potem szybki wypad na typowo włoskie śniadanie z szynką i kieliszkiem wina musującego, a wieczorem spacery… ech.. Prawda jednak jest taka, że trafiłem tam by fotografować ślub, a nie zwiedzać, szczególnie że ślub ten również zapowiadał się bosko, zapraszam więc do oglądania!

 

Fotografia ślubna | Byliście kiedyś świadkami ślubu odbywającego się podczas meczu Polska – Szwajcaria na  Euro 2016? Atmosfera jest niepowtarzalna. Absolutnie każdy facet nerwowo, co chwilę wyciąga telefon. Mężczyźni skupiają się w większych grupkach omawiając dobraną taktykę. Trwa nawet zaciekła debata czy powołany przez selekcjonera piłkarz podoła pokładanym w nim nadziejom. Wszystkie te wydarzenia towarzyszyły Karolinie i Pawłowi podczas ich wyjątkowego dnia. Nikt nie miał za złe, wszyscy to rozumieli, a sami młodzi mimo trwających przygotowań obserwowali z zaciekawieniem mecz. Chyba niezbyt często się zdarza, by Panna Młoda przerywała makijaż by rzucić okiem na powtórkę gorącej piłkarskiej akcji.

 

 Duble decker mknie przez stolicę

 

Karolina i Paweł w urzędzie dali popis całej palety emocji. Były łzy wzruszenia, ciche romantyczne szepty do ucha partnera oraz wielkie uśmiechy szczęścia. Wiwatom nie było końca.
Euro 2016 nie przyćmiło jednak ich najwspanialszego dnia ślubu a tylko podkręciło atmosferę szampańskiej zabawy. Tour londyńskim autobusem po ulicach Warszawy wprawił gości w jeszcze lepszy nastrój. Wyobraźcie sobie przejazd duble deckerem z widokiem na Warszawę pośród okrzyków radości Polaków. Prawie jakby wiwatowali na cześć Waszego ślubu! Taki moment budzi dumę narodową.

 

 Koncertowo z Milesem Davisem

 

Klub Bankowca stanął na wysokości zadania. Oryginalne wnętrza wraz z dostępem do ogrodu, idealnie nadają się na tego typu imprezy. Miejsce, mimo położenia przy jednej z głównych ulic Warszawy, wydaję się być odosobnione i ciche. To wszystko jednak to tylko wstęp do chyba najlepszej kuchni jaką można sobie tylko wymarzyć na ślub. Szef kuchni zadbał o każdy szczegół i przygotowane potrawy były wyśmienite. Po uroczystym obiedzie i toastach goście ruszyli w tango. Pierwszy taniec pary młodej był naprawdę zmysłowy, patrzyło się na niego z przyjemnością, ale to goście nadali rytm całej imprezie. Dziewczyny złapały za ręce swoich partnerów i porwały ich sprężystymi krokami na parkiet. Wielogodzinne szaleństwa przerwał dopiero koncert jednego z wujków. Specjalnie na tą okazję przywiózł ze sobą saksofon! Muzyk z pasją zagrał utwory Milesa Davisa. Pomysł na prezent był wyborny a goście z przyjemnością słuchali jazzowej klasyki.

W życiu ważne są historie ludzi i wspomnienia. To one często nami kierują, przypominają o losach rodziny.
Gdy jadę na ślub, zawsze w tym co robię staram się dostrzec coś więcej niż tylko zdjęcia. Za tym wszystkim nie stoją jedynie ludzie, ale wyżej wspomniane historie.
Będąc świadkiem takich chwil, czuje się bliskość z członkami rodziny. To w końcu oni wypełniają te najważniejsze momenty w życiu państwa młodych.
Denan i Kamil wychowali się na dwóch końcach świata. Ona w Chinach, on w Kanadzie, mimo tego trafili na siebie i złożyli przysięgę małżeńską w Polsce. Goście pomimo różnych kultur i przyzwyczajeń, spotkali się w pałacu Goetza by wspólnie świętować radość z nowego etapu życia ich przyjaciół : Denan i Kamila.
Jako fotograf chcę pokazać ich najnowszą historię.
Pełną zabawy, spontaniczności, ale przede wszystkim pewności ze szczęścia bycia razem.
Enjoy.