Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Fotografujemy śluby. Katolickie, prawosławne, hinduskie i cywilne. Ale ślub pastafariański zdarzył się nam po raz pierwszy w życiu. I była to totalnie wykręcona, fantastyczna impreza. Piliśmy bananowe szejki, wcinaliśmy spagetti i bujaliśmy się w rytm mrocznych nowoorleańskich pieśni o potworach spod łóżka. Panna młoda częstowała gości genialnym winem z gwinta a Pan młody wskoczył na scenę i dał koncert na kontrabasie. Zapraszamy Was do świata który rozpoczął się od gór, drzew i karła, rządzonego przez makaronową mackę która obiecuje swoim wyznawcom pośmiertny wulkan piwny. Zapraszamy Was do świata miłości według Oli i Aarona.

Poradnik pożycia małżeńskiego pisany trzynastozgłoskowcem, bogato ilustrowany fotografiami z tanich pisemek erotycznych. Prezent od świadka. Nigdy tego nie zapomnimy. I łez pani świadek. I tysiąca buziaków które krążyły między Dagmarą i Bartkiem przez cały długi dzień. Takich przyjaciół i takich dni! Na całe życie! 

Zdjęcia: Pink Clouds  & Piotr Sawczyk

 

Pink Clouds dla Prószyński i S-ka

2014.06.24
kategorie: portret
tagi:

Jeśli kiedykolwiek zadzwoni do Was duże wydawnictwo książkowe i  proponuje zlecenie w postaci sfotografowania ślicznej, młodej pisarki kryminałów- zgódźcie się od razu. Nie kombinujcie, nie zastanawiajcie się czy Wasz kalendarz zmieści choć jeden dodatkowy dzień pracy. Odwołajcie fryzjera, dentystę, pomiar balkonu, zakupy ze stylistką i wszystkie inne rzeczy do których wstyd się przyznać. Załatwcie dziecku jakąś miłą nianię, dołóżcie dychę na gofry ratując się tym samym przed awanturą i pomachajcie mu w drzwiach informując, żeby nie dzwoniło zbyt często. Może w zamian za to na miejscu przestępstwa spotkacie Olgę Rudnicką z którą przytrafi się Wam ostro-słodka sesja portretowa z maszyną do pisania w tle. I potem będziecie się mogli uśmiechnąć wchodząc do swojej ulubionej księgarni którą właśnie udekorowano wielkim plakatem z Olgą. Powiecie pani za ladą „Psst, pani Krysiu.. wie pani, że to my zrobiliśmy?” I dostaniecie rabat na swój własny, kolejny stos kryminałów. Ha, takie szczęście! 

A gdybyście chcieli sprawdzić o czym też opowiada „Fartowny Pech” – zerknijcie w filmik:) 

http://www.proszynski.pl/Nowa_ksiazka_Olgi_Rudnickiej__-n-853-1_5-.html