Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Przypadł nam w udziale kolejny miły dzień. Dobrze nam było z Małgosią i Maćkiem, w końcu mamy łączy nas bardzo wiele- też jesteśmy młodzi, piękni i zakochani ;) A serio mówiąc : jeśli kiedyś wreszcie uda nam się pobrać- chcemy wyglądać jak Małgosia i Maciek. Chcemy tak na siebie patrzeć, tak trzymać się za ręce i tak ze sobą tańczyć. A dzisiaj chcemy Wam to pokazać. Pokazać, że czułości nigdy dość. Cheers! 

„Daj więcej beatu maestro
Buja się całe sąsiedztwo
Nie znamy granic i przez to
potem czujemy się kiepsko
Nienauczeni na błędach
Dzisiaj się tworzy legenda..”

Taką teraz grają piosenkę w radio i ona strasznie nam przypomina dzień w którym poznaliśmy Ilonkę i Piotra:) Skończyliśmy pracować w sobotnią noc w Warszawie i tuż po północy ruszyliśmy do Szczecina gdzie czekała na nas  ta właśnie przygoda. I jechaliśmy tak po ciemku zagrzebani w pustych kubkach po kawie, w papierkach od zapiekanek i opowiadaliśmy sobie straszne historie żeby nie zasnąć. Ranek zastał nas gdzieś na podmiejskim parkingu na którym przypadkowa, niemiecko-polska publiczność miała okazję przyjrzeć się jak dwójka potarganych, półgołych fotografów podskakuje na jednej nodze próbując wcisnąć się w świeże spodnie:) Ale jak się żeśmy w te spodnie zapakowali to była już tylko impreza. Impreza totalnie przepiękna, totalnie do rana i z najlepszym Harlem Shake ever. Jak cudownie, że mając dwadzieścia parę lat nie trzeba tak bardzo przejmować się snem:) Każda minuta nasza! Kissy dla Ilonki i Piorka!

 

To był strasznie ciężki dzień w pracy. Najpierw spacer z rowerem- wyciskacz potu i łez. Pogawędki, przytulanie, całowanie, wąchanie słoneczników- robota dla strongmenów conajmniej. Potem zdjęcia na bieżni- ostatnimi siłami. Roswadowski wrócił do domu umęczony jak pies i ocierając pot ze skroni zażądał obiadu godnego ciężko pracującego człowieka. Jak tak teraz patrzę na wyniki pracy to myślę sobie, że szczwana bestia z tego mojego Homara;) Wyłudzacz jedzenia kategoria Prima!

Asia i Łukasz- następnym razem ja jadę z Wami na męczące roboty sesyjne. A Homar zostaje w domu gotować obiad z trzech dań i deseru dla całej naszej trójki:) Kissy!
 

Mamy gdzieś w domu karteczkę z napisem, że „Miłość to jest niebezpieczna rzecz”:) Szalona taka, z płomieniem- wiadomo:) I mamy na ten temat kilka fotek, Sylwię i Grzesia mamy i nawet wspomnienie jak to Roswadowski z Sylwią i Grzesiem też hasał i to były czasy naprawdę gorące! Tak to było! Enjoy!