Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

I znów zostaliśmy prezentem. Bez kokardy co prawda i nie wyskoczyliśmy z pudła (nikt nam nie proponował, pewnie wiedzieli, że zjedlibyśmy wszystkie urodzinowe przystawki i tort i ciastka;)) ale podarunek od przyjaciół okazał się być  jak złoto. Przyjechaliśmy do Agaty z wagonem ciuchów i kilkoma pomysłami w kieszeni i spędziliśmy uroczy, słoneczny dzień na malowaniu się, przebieraniu i plątaniu po pięknym mieszkaniu solenizantki. Dziewczyny piły wino, przymierzały kiecki i bluzki, popalały papierosy i nieprzyzwoicie dużo się śmiały.  Na koniec skoczyliśmy jeszcze na kawę i.. tak się to wszystko skończyło:) Na koniec pomyśleliśmy sobie, że najcudniejsze prezenty to te, kiedy dostajemy wspomnienia. I, że raz na jakiś czas każdemu należy się dzień tylkodlaniego. Dzień kiedy jest się najważniejszym, najpiękniejszym i najszczęśliwszym. Uczestniczyć w takim prezencie to jest naprawdę Big Deal. Dlatego ten post dedykujemy również naszemu dentyście- on nie ma tego komfortu pracy;) Zdrowie!

 

Wpadliśmy dzisiaj do rzeki. I nalało nam się wody do kaloszy. I wiadro gdzieś posialiśmy i o mały włos nie utopiliśmy makijażystki i znów bagażnik nam się nie domyka z powodu upchniętego tam koła ratunkowgo. Trzeba się teraz najeść cebuli celem niezachorowania a z tego powodu zasnąć w znacznym oddaleniu (najlepiej zaś całkiem plecami do siebie). Taka praca! 

P.S. A na deser będzie najromantyczniejszy kawałek całej historii. W pionierskiej przeprawie przez rzekę nasza dzielna Iwonka zgubiła obrączkę. I to by było straszliwe i płakalibyśmy wszyscy hurtem gdyby nie to, że do spółki z Mikołajem natychmiast wymyśliła, że trzeba i drugą natychmiast wrzucić w nurt Świdra żeby tej pierwszej nie było samotnie. I teraz leżą tam gdzieś w piasku dwie ślubne obrączki, może znajdą je kiedyś jacyś zakochani ludzie i będzie im potem tak dobrze jak Mikołajowi i Iwonce. Ah!

Wstawać trzeba było wcześnie. O piątej rano. I jechać. Coraz wyżej i wyżej, coraz piękniej i piękniej. O jedenastej staliśmy już z Piotrkiem na warowni zamku w Niedzicy gdzie przygotowywali się Aneta i Witek. Wąchaliśmy zamkową wilgoć, klimat zimnych korytarzy i tajemnic inkaskiego skarbu ukrytego podobno gdzieś pośród cegieł. Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo dobry weekend. Był cudowny. 

Zdjęcia: Ania Bieluń i Piotr Sawczyk 

 

Pamiętacie Olę Konopkę która wygrała nasz pincloudsowy konkurs na sesję jakieś sto milionów lat temu? No więc sesja była, poleźliśmy w trawę bo czego to się nie robi dla miłości. A sama Ola przy entuzjastycznej pomocy swojego Tomasza zrobiła nam takie coś, żeśmy się zastanawiali czy z nami wszystko w porządku. Bo co by nie mówić, tak to my się nie umiemy przytulać! Osom! A teraz wszyscy patrzą na mistrzów.

 

Jakoś tak ostatnio wychodzi, że publikujemy bardzo mało i ktoś zasadniczy mógłby nawet pomyśleć, że jesteśmy fotografami co z każdego reportażu przywożą po jednym zdjęciu;D No to się poprawiamy, czujcie się zaproszeni do Oli i Jarka. Na najmilszą na świecie imprezkę: skoki w workach, pyszne dekoracje i zaraźliwy luz. Nie jesteśmy pewni kto komu powinien płacić za focenie na takim przyjęciu;) Kissy dla Oli i Jarka!

Wedding Planner: Perfect Moments
Zdjęcia: Pink Clouds oraz Piotr Sawczyk
Kościół: Parafia pw.  św. Dominika Warszawa
Wesele: Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią