Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Dostaliśmy cynk od zaznajomionych rodziców, że każdego roku otrzymują zdjęcie swojej młodzieży przedszkolnej jak z nosem spuszczonym na kwintę pozuje siedząc na bujanym koniu lub trzymając w łapce potarganego misia. Zdjęcie ląduje w albumie obok trzech identycznych zakupionych w poprzednich latach. Bo przecież każdy ma takie zdjęcia, my też mamy! Fotografie z którymi trudno cokolwiek zrobić, one po prostu są. I trochę nam się zrobiło przykro i szkoda bo dzieci tak uroczo prezentują się na zdjęciach, są tak radosne i spontaniczne,  każdy rodzic powinien to zobaczyć : swojego krasnoludka marszczącego nos nad puzzlami, hasającego na huśtawkach, tulącego ulubioną koleżankę. I po rodzinnej naradzie ustaliliśmy co następuje: no more stone face photos! Żadnych łez, żadnego zmuszania, żadnego pozowania. Można zakumplować się z krasnoludkami i zrobić im taką sesję, że same piszczą „Pani, pan! Zróbcie mi zdjęcie!” . I można podarować rodzicom kilka pięknych portretów uśmiechniętej pociechy które z powodzeniem mogą zawisnąć w salonie nad kominkiem. Kto nabrał chętki niech szepnie dyrekcji swojego przedszkola, może uda nam się wspólnie zmienić fotografię krasnoludkową :)

Jeśli traficie kiedyś na listę gości hinduskiego ślubu istnieje duże prawdopodobieństwo, że w wieczór przed ceremonią odbędzie się mała imprezka. Na imprezce ktoś poprosi Was o wyciągnięcie dłoni i (szczególnie jeśli jesteście kobietą)przy pomocy pasty z henny namaluje na niej przepiękny, kwiatowo-ornamentowy wzór. Będzie on oznaczał, że czeka Was piękny i wielki dzień a wykonany na dłoniach i stopach Młodej przyniesie jej szczęście, miłość i być może.. władzę w małżeństwie. Pośród zawijasów ukryte zostają bowiem inicjały przyszłego męża. Tradycja mówi, że jeśli nie uda mu się ich odnaleźć – wpadł pod pantofel :) Będąc hinduską panną młodą warto więc spędzić mehndi nigth cierpliwie pozwalając się malować i troskliwie grzejąc dłonie, żeby henna rozkwitła głęboką czerwienią (to wróży wielką sympatię teściowej ). A cóż może być lepszego niż posłuszny mąż i dobra teściowa ;))) Enjoy!