Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Pięknie było. Naprawdę pięknie. Pogodnie na niebie i w sercach i w ogóle łatwiej pokazać niż opowiedzieć. Po prostu zobaczcie:) 

 

Pierwszy weekend czerwca radośnie spędziliśmy w Krakowie i żeby nie było, że się obijamy- fotografowaliśmy do upadłego;) Byliśmy świadkami tak pięknej ceremonii, że nie udało nam się usiąść nawet na sekundę, przez moment wydawało mi się nawet, że Roswadowskiemu dymi się z matrycy;) 

Staraliśmy się z całych sił, żeby nie były to zwykłe, ponure portrety komunijne. W wieczór poprzedzający ceremonię siedzieliśmy na balkonie naszych krakowskich przyjaciół i obmyślaliśmy plan. Żeby była atmosfera, uważność i skupienie ale i ciepła, radosna spontaniczności dzieciaków. Żeby było tak, jak było- wyjątkowo. Oceńcie sami, czy daliśmy radę:) 

PS: W ramach naszych wiecznych i niestrudzonych poszukiwań jedzenia dotarliśmy wreszcie do suszarni Youmiko. Pochłonęliśmy tam hitowe miso a przemiły wysoki pan od sushi stawiał talerzyki po mojej stronie stołu tak, żebym mi Roswadowski wszystkiego nie powyjadał. Dziękujemy Youmiko!!!