Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

– Słuchaj jest taka sprawa… ty nie robisz takich strasznych zdjęć z motylkami i serduszkami? Nie dodajesz takich efektów?!
– Jezus, nie!!! Skąd wzieliście taki pomysł?!
– A wiesz, wolimy się upewnić bo w Polsce to nic nie wiadomo.
 
Nie. Zdecydowanie nie dodaje różnych cudów do zdjęć. Raczej Pink Clouds operuje na klasycznych, ładnych zdjęciach. Tylko taka fotografia ślubna nie poddaje się modom i jest ladna nawet za 70 lat. 

Rok temu fotografowaliśmy ślub Eli i Olafa. Teraz trafił nam się mały owoc rok po ślubie. Malutka Maja i jej mama. Umawialiśmy się długo na sesję bo wszyscy straznie zajęci, ale w końcu się udało. Myśle ze efekty tej sesji noworodkowej są ładne. Jak sądzicie? :)

Justyna może nie jest hollywoodzką gwiazdą, ale swoje w telewizji przepracowała. A że przez te kilka lat pracy nie została twarzą żadnego znanego programu bo zawsze pilnowała w reżyserce jego wydawania, to ten jeden raz postanowiliśmy zrobić z niej celebrytkę rodem z Ameryki. Były więc flashe lamp, paparazzi, swiatła jupiterów i wywiady dla TV. Wszystko dla Juustyny i malej Mai. Naszych gwiazd.