Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Wstawać trzeba było wcześnie. O piątej rano. I jechać. Coraz wyżej i wyżej, coraz piękniej i piękniej. O jedenastej staliśmy już z Piotrkiem na warowni zamku w Niedzicy gdzie przygotowywali się Aneta i Witek. Wąchaliśmy zamkową wilgoć, klimat zimnych korytarzy i tajemnic inkaskiego skarbu ukrytego podobno gdzieś pośród cegieł. Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo dobry weekend. Był cudowny. 

Zdjęcia: Ania Bieluń i Piotr Sawczyk 

 

Jakoś tak ostatnio wychodzi, że publikujemy bardzo mało i ktoś zasadniczy mógłby nawet pomyśleć, że jesteśmy fotografami co z każdego reportażu przywożą po jednym zdjęciu;D No to się poprawiamy, czujcie się zaproszeni do Oli i Jarka. Na najmilszą na świecie imprezkę: skoki w workach, pyszne dekoracje i zaraźliwy luz. Nie jesteśmy pewni kto komu powinien płacić za focenie na takim przyjęciu;) Kissy dla Oli i Jarka!

Wedding Planner: Perfect Moments
Zdjęcia: Pink Clouds oraz Piotr Sawczyk
Kościół: Parafia pw.  św. Dominika Warszawa
Wesele: Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią

Nie potrafimy niestety odwoływać poniedziałków ale tak sobie pomyśleliśmy, że zarządzimy coś fajnego na początek tygodnia, żeby się móc tym zająć i nie myśleć o minionym/przyszłym/jakimkolwiek weekendzie;) No i mamy tu taki jeden, ładny bardzo ślub, który urodził nam się w czarnobieli. Więc będzie. Na fejsie całkiem biało-czarny, rarytas taki na dobry poniedziałeczek. A tu w kolorkach, gdyby ktoś jednak tęsknił, wolał i kolorków pragnął. Kissy!

Z Julkowym chrztem było tak: zaświeciło nam przemiłe wiosenne słońce, ciepełko ogrzało nam dłonie i policzki a mały chrześcijanin okazał się być sympatycznym, wyluzowanym jegomościem. Ceremonia odbyła się w pięknie rozświetlonym kościele a wszyscy wyglądali jak z pierwszych stron gazet. Wszystko pięknie się udało, aż się wybraliśmy na hamburgery po pracy! To był bardzo, bardzo dobry dzień. Gratulacje Panie Julianie!