Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Ostatnie tygodnie przedsezonowego odpoczynku wykorzystujemy na różne przyjemne rzeczy. Na ten przykład Borys wybrał się niedawno w odwiedziny do sympatycznego koleżki- Maćka i jego przyjaciół ze żłobka. Ekipa brawurowa, klocki, piłki te sprawy no i nasza ulubiona forma uwieczniania dzieciaków: swobodny, niepozowany reportaż. Bawcie się dobrze!

Wracając z weekendowej sesji z Anetą, Jackiem i Amelką pokłóciliśmy się z Roswadowskim o to, kto tym razem natrzaskał więcej zdjęć i w rezultacie czego na kogo spadnie obowiązek kupowania nowej matrycy. Ale jakoś szybko doszliśmy do porozumienia, że to w ogóle nie jest nasza wina tylko naszych klientów. Po co są tacy fajni, mają takie ładne dzieci i robią tyle zabawnych min? Ma być dziesięć zdjęć a wychodzi pięćdziesiąt. Jak ma być pięćdziesiąt to kończymy na setce. W papierach sto a na karcie… wstyd się przyznać! Jak w końcu któryś z aparatów padnie, wyciągniemy listę mejlingową i każdy z Was dostanie info o akcji charytatywnej ” weź odpowiedzialność- kup Roswadowskiemu matrycę”.Drżyjcie klienci Różowych Chmur! ;D