Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Kto nie kupił jeszcze aktualnego wydania Bravo Girl? Oh naughty naughty fans! My wykupiliśmy cały nakład w pobliskim Tesko i wysłaliśmy rodzicom, babciom i wszystkim ciotkom. I nie to, żebyśmy nagle wpadli w nostalgię za utraconą młodością, po prostu jest tam nasze malutkie logo. Maciupkie naprawdę ale co z tego. Jesteśmy w prasie? Jesteśmy! ;D I cała sesja nasza wykonana na zlecenie wydawnictwa Pruszyński i S-ka. Występowaliśmy jako nagroda w konkursie dla mam i córek a właściwie dla jednej (ale za to jakiej!) mamy i jednej (prześlicznej) córki. A to już Ania i Sara- najfajniejsze dziewczyny na ziemi. Taki trochę rodzinny dreamteam. A w ogóle to dzień był jak malina, oranżada zimna i trawa zielona, niech tak nam będzie codziennie. Kissy dla Was kochane!

Wracając z weekendowej sesji z Anetą, Jackiem i Amelką pokłóciliśmy się z Roswadowskim o to, kto tym razem natrzaskał więcej zdjęć i w rezultacie czego na kogo spadnie obowiązek kupowania nowej matrycy. Ale jakoś szybko doszliśmy do porozumienia, że to w ogóle nie jest nasza wina tylko naszych klientów. Po co są tacy fajni, mają takie ładne dzieci i robią tyle zabawnych min? Ma być dziesięć zdjęć a wychodzi pięćdziesiąt. Jak ma być pięćdziesiąt to kończymy na setce. W papierach sto a na karcie… wstyd się przyznać! Jak w końcu któryś z aparatów padnie, wyciągniemy listę mejlingową i każdy z Was dostanie info o akcji charytatywnej ” weź odpowiedzialność- kup Roswadowskiemu matrycę”.Drżyjcie klienci Różowych Chmur! ;D

Jak przychodzisz na świat z imieniem Natan oznacza to tyle, że będziesz równie szalony jak twoi rodzice, że nie dla ciebie grzeczne siedzenie na tyłku, fiat, etat i kredyt. Natan może być tylko treserem dzikich tygrysów, gwiazdą łyżwiarstwa figurowego albo ikoną współczesnego hip hopu;) Takie wymyślamy chłopakowi scenariusze, za każdym razem kiedy wspólnie szalejemy na osiedlowym ‘kwadracie’. Bo Natan jest nie tylko mega uroczym urwisem ale i najlepszym kuplem naszego spadkobiercy;) No, poznajcie Natka, jego zakręconą mamę- Ewę i ukochanego tatę- Emila. Znów żeśmy się nabiegali, zmokli w kałuży, usmażyli się w upale, i cudem wykręcili od mandatu kiedy to goniliśmy rodzinkę Okrągłych zasuwającą na rowerach więc wracamy do pozycji „zmęczeni ale szczęśliwi”. Przy okazji wielkie dzięki ślemy do naszej ulubionej kawiarni na Ursynowie- Placu Zabaw za mega miłe przyjęcie nas podczas sesji. Kissy kissy!