Wczorajszy dzień sponsorowała literka T. Jak Tynia. Moja (czyli Ani) Tynia co to się z nią kłócę i śmieję od lat i co to jak mi się coś podoba to jej na pewno nie będzie i na odwrót. Tynia u której spałam na dywanie jak mi wszystko poszło źle w życiu i Tynia z którą chadzam na dobre kolacje jak mi się układa. Czasem nieudolnie ratujemy się z tarapatów i potem jest wstyd ale i chichot bo już się nauczyłyśmy, że wszystko w życiu mija. A czasem robimy różne fajne rzeczy co w nas zostają i sprawiają, że życie jest dobre. Nie robimy sobie wyznań na codzień ale taka seszon to nie byle co i urobionym matkom się nie trafia co chwilę więc big kiss dla mojej Tyni i mała zapowiedź tego, co dopiero się pojawi:)
A! No i wielkie dzięki dla ukochanej naszej Oli San Sebastian co to jak zrobi malowanie to wszyscy wyglądają jak gwiazdy filmowe. I dla Julki z LofLov której przepiękna pracownia pojawi się na nadchodzących zdjęciach.