Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Kraków (wiemy, że nie widać ale Kraków naprawdę!;)) i słonko i rowerek i Kasia i Marek . I Borys jeszcze bo przecież nic nigdzie bez Borysa się odbyć nie może;) . Zamieszać, posłodzić, oglądać ciepłe i nie patrzeć co za oknem;) Powtarzać gdy zmarzną ręce i gdy się zwątpi, że lato wróci. Wróci na bank. 

Za wypożyczenie roweru wraz z wszystkimi dodatkami bardzo dziękujemy http://www.bikebelle.com/

 

Wpadliśmy dzisiaj do rzeki. I nalało nam się wody do kaloszy. I wiadro gdzieś posialiśmy i o mały włos nie utopiliśmy makijażystki i znów bagażnik nam się nie domyka z powodu upchniętego tam koła ratunkowgo. Trzeba się teraz najeść cebuli celem niezachorowania a z tego powodu zasnąć w znacznym oddaleniu (najlepiej zaś całkiem plecami do siebie). Taka praca! 

P.S. A na deser będzie najromantyczniejszy kawałek całej historii. W pionierskiej przeprawie przez rzekę nasza dzielna Iwonka zgubiła obrączkę. I to by było straszliwe i płakalibyśmy wszyscy hurtem gdyby nie to, że do spółki z Mikołajem natychmiast wymyśliła, że trzeba i drugą natychmiast wrzucić w nurt Świdra żeby tej pierwszej nie było samotnie. I teraz leżą tam gdzieś w piasku dwie ślubne obrączki, może znajdą je kiedyś jacyś zakochani ludzie i będzie im potem tak dobrze jak Mikołajowi i Iwonce. Ah!

Wstawać trzeba było wcześnie. O piątej rano. I jechać. Coraz wyżej i wyżej, coraz piękniej i piękniej. O jedenastej staliśmy już z Piotrkiem na warowni zamku w Niedzicy gdzie przygotowywali się Aneta i Witek. Wąchaliśmy zamkową wilgoć, klimat zimnych korytarzy i tajemnic inkaskiego skarbu ukrytego podobno gdzieś pośród cegieł. Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo dobry weekend. Był cudowny. 

Zdjęcia: Ania Bieluń i Piotr Sawczyk 

 

Jakoś tak ostatnio wychodzi, że publikujemy bardzo mało i ktoś zasadniczy mógłby nawet pomyśleć, że jesteśmy fotografami co z każdego reportażu przywożą po jednym zdjęciu;D No to się poprawiamy, czujcie się zaproszeni do Oli i Jarka. Na najmilszą na świecie imprezkę: skoki w workach, pyszne dekoracje i zaraźliwy luz. Nie jesteśmy pewni kto komu powinien płacić za focenie na takim przyjęciu;) Kissy dla Oli i Jarka!

Wedding Planner: Perfect Moments
Zdjęcia: Pink Clouds oraz Piotr Sawczyk
Kościół: Parafia pw.  św. Dominika Warszawa
Wesele: Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią