Fotografia Ślubna

Uwielbiam te miłosne historie. O setkach kilometrów które ktoś przejechał żeby pocałować swoją dziewczynę na dobranoc, awanturach o niezakręconą tubkę pasty do zębów, o miłościach z rozsądku, z szaleństwa, z zaskoczenia. Bo każda para jest inna. Każda mówi własnym językiem opowiadając własną, niepowtarzalną historię. Złożoną z drobnych gestów, słów i znaków. Ze spojrzeń które tylko dla nich są zrozumiałe a które można uchwycić tylko na zdjęciach. Moim zadaniem jest zachować czujność i złapać w piksele niepowtarzalność miłości. To nie może się znudzić, to jak poznawanie świata wciąż od nowa. Chcę fotografować zakochanych…Pstrykam więc ślubnie, rodzinnie, komercyjnie i niekomercyjnie, w kolorze i w czarno-bieli. Zawsze z miłością.

Jakoś tak ostatnio wychodzi, że publikujemy bardzo mało i ktoś zasadniczy mógłby nawet pomyśleć, że jesteśmy fotografami co z każdego reportażu przywożą po jednym zdjęciu;D No to się poprawiamy, czujcie się zaproszeni do Oli i Jarka. Na najmilszą na świecie imprezkę: skoki w workach, pyszne dekoracje i zaraźliwy luz. Nie jesteśmy pewni kto komu powinien płacić za focenie na takim przyjęciu;) Kissy dla Oli i Jarka!

Wedding Planner: Perfect Moments
Zdjęcia: Pink Clouds oraz Piotr Sawczyk
Kościół: Parafia pw.  św. Dominika Warszawa
Wesele: Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią

Ze ślubem Adeli i Piotrka było tak, że jak zobaczyliśmy startowe poranne kanapeczki to już wiedzieliśmy, że dzień zapowiada się udany. I tylko Borys miał przekichane bo jako wiecznie rzucający palenie nieszczęśnik plątał się pośród pokaźnej grupy gości i rodziny z których każdy palił jak smok. Głód papieroska kompensowała nam jednak atmosfera, jakaś taka rockowa, cudowna naprawdę. Ślub bez spiny za to z niezłym kopem;) I z bańkami i baletami do rana, z mnóstwem rodzinnej miłości i kotem na środku korytarza. Nazaprzyjaźnialiśmy się, nagadaliśmy i w ogóle było nam dobrze. I jeszcze dostaliśmy wielki karton winyli które rządzą teraz w naszym domowym sprzęcie. Gdybyście chcieli się pobrać raz jeszcze to my chętnie, chętnie:) 

Fajnie jest być prezentem. Bo jak ktoś cię daje na prezent to możesz być całkiem pewny, że jesteś kimś bardzo, bardzo przyjemnym. Więc my lubimy być prezentem tym razem podarowanym przez brata jego ukochanej siostrze. Piotrek (brat) poinstruował nas co i jak, wytłumaczył nam, że Magda jest trochę dziwna ale bardzo wesoła dziewczyna (książkowy brat!) i takie tam mniej i bardziej ważne informacje ale zapomniał powiedzieć jaka ta jego siostra jest śliczna. A być fotoprezentem dla ślicznej dziewczyny to jest pełen luksus. Także kissy dla Magdy i Maćka i czapki z głów dla wymyślaczy fajowych prezentów ślubnych!

Sezon ślubny to taki śmieszny czas bo my tu w bezustannym chaosie, obiady z bufetu, sterty prania czekające na swoją kolej, zaległości kinowe i nieustanna żonglerka pracą i zajmowaniem się Świerszczem, tysiące zdjęć aż komputery nie nadążają mielić a na blogu.. pusto. Musicie nam wybaczyć, kiedy tylko trochę ogarniemy się z robotą zaczniemy uzupełniać internetowe zaległości. A na osłodę- ślub który zaprzeczył prawom grawitacji. Pierwszy raz widzieliśmy danse w których goście weselni unosili się pod sufit! Kissy dla Oli i Tomka!